Muzyka powoli potęguje mój nienajlepszy nastrój, a czas ciągle gra na moją niekorzyść. Pełno zaprzeczeń, hmm... dziwne. Ale już tak musi być najwyraźniej. Moja sytuacja stała się patowa i nie mam pojęcia jak ją zmienić, nic mi nie przychodzi do głowy, chciałbym tak niewćiele, a może aż tak dużo? Po pierwsze nie czuję się na siłach, a po drugie nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Tyle niewiadomych skłania mnie jedynie do diametralnej zmiany punktu odniesienia. Ale czy warto, teraz? Nie wiem i włóczę się z tym wszystkim dzień za dniem. W oczekiwaniu na lepsze jutro...Wiem, wiem, pasywną postawą nic nie zmienię, ale...Ku**a, czemu zawsze jest tyle "ale", "nie wiem", "może jutro". Jestem jakiś niedorozwinięty najwyraźniej - psychicznie, albo po prostu "zryty". A czerwcowe wieczory tak mnie mocno nakręcały... i pewnie przekręciły o 180 stopni najwyraźniej. Ale co ja prosty człowiek mogę teraz począć? Świat mojej ... nie jest już dla mnie dostępny. Nigdy nie była moja i nie będzie. Za każdym razem tak było i jest. Czekać mogę tylko, bo w działaniu to raczej się nie popisze....popiszę??? nie wiem, dawno miałem lekcje języka ojczystego. Lubię się do Niej przytulać, ale to musi poczekać...Może kiedyś, a jak nie to trudno...dla mnie...Dużo wielokropków, wiem. I co z tego! mój blog! Nawet wspólna noc w pokoju nie zmieniła nic a nic. Bo polazłem na basen :) i carlsberg'a, zgrzewkę... I jeszcze napisałem tego głupiego sms'a o przywiązaniu. W porę i w czas, brawo wyczucie czasu! Ehh, tylko wziąść głeboki oddech i drążyć dalej kolejne dwa lata, miesiąc po miesiącu, dzień po dniu...Czas zrobi za mnie resztę, bo ja nie mam już siły i ochoty. Zobaczymy...NArty
Podsumowanie tego roku byłoby nawet dość optymistyczne gdyby nie okres od 14 listopada do 14 grudnia...Niesamowite jest przeznaczenie i po raz kolejny zaskoczyło mnie swoimi wyborami...tyle że tym razem zabrało od nas na zawsze dwie młode, kochane osoby. Nieszczęście, smutek, rozpacz, brak zrozumienia - w oczach 12-letniej córki mojego brata, gdy po raz ostatni patrzyła mu w oczy, a on nie mógł tego odwzajemnić. Nie mogła uwierzyć, nikt nie mógł, że nagle jego już nie będzie, że to ostatni raz, naprawdę ostatni, jest tylko ból i złość, łzy, dziecięce łzy bolą najbardziej - widok trudny do wytrzymania. A żona?? Chciałoby się móc coś zrobić, w obliczu smierci człowiek zdaje sobie sprawę jaki jest w tym momencie bezradny, nic nie można zrobić, zostają tylko łzy i modlitwa. I poczucie winy, że tak rzadko odwiedzasz bliskich, których już nie będizesz mógł zobaczyć...A z drugiej strony potwierdza to teorię, że należy żyć tak, jakby następnego dnia mogłoby już nie być. Bo nie znamy dnia i chwili...
Wreszcie odespałem 30-godzinną podróż dzięki wolnemu weekendowi i nie w pełni sił ale zmotywowany, zaczynam jeden z siedemnastu ostatnich dni w tym roku...
Wpadłem przypadkowo dzisiaj na utwór z płyty Yugopolis - "Słoneczna strona miasta"
Ciekawe rytmy i oryginalny tekst sprawił, że odsłuchałem już ten kawałek kilkadziesiąt razy ;) bywa i takie zboczenie prawda?
Co jednak mnie zdziwiło? Wszystkie teksty tej piosenki (a właśnie chodzi mi o piosenkę Ramony Rey - "Ominęło mnie"), które są zamieszczone na różnych dobrych witrynach z bazą tysiecy utworów, są po prostu wybrakowane...:) o jedną zwrotkę mniej niż w piosence. Jako że kawałek mnie zafascynował wkleje sobie tutaj poniżej pełny tekst :)
Ramona Rey - Ominęło mnie
Nie widziałam dziś dnia
nie mogłam spać w nocy
ominęło mnie na szczęście nieszczęść wiele
nie wiem gdzie przetrwać cały czas
Nic o istnieniu
nie mówi mi
nikt o istnieniu
nie mówił mi
ja nie chcę
ja nie chcę
ja nie chcę
Zasłoń mi oczy
zanim przede mną swoje otworzysz
tak dużo tak dużo czuję w tobie dnia
które mi dał dziś od siebie spokój
Nic o istnieniu
nie mówi mi
nikt o istnieniu
nie mówił mi
ja nie chcę
ja nie chcę
ja nie chcę
Obok jest zawsze
tylko nie wiem
nie dbam o to
że nie wiem
ja mówię on nie wie
Nie dbam o to
niech będzie że nie wie
ja mówię on nie wie
ooo...
Wciąż jest za wcześnie
by przesądzać o tym co nas łączy
Tak dużo tak dużo czuję w tobie dnia
tak mało między nami nocy
Nic o istnieniu
nie mówi mi
nikt o istnieniu
nie mówił mi
ja nie chcę
ja nie chcę
ja nie chcę
Obok jest zawsze
tylko nie wiem
nie dbam o to
że nie wiem
ja mówię on nie wie
Nie dbam o to
niech będzie że nie wie
ja mówię on nie wie
ooo...
Jak widać zajęło mi 3 miesiące, żeby napisac coś nowego...Przecież to cały kwartał, jak ten czas leci szybko. Ale po kolei...
Te trzy miesiące uzmysłowiły mi, że niestety i ta praca, jak poprzednie, staje się pogonią za nieistniejącym zadowoleniem z wykonywanych obowiązków. A przecież jeszcze pół roku temu wszystko było na dobrej drodze, jednak firma wie jak zniechęcić nas do siebie. Można oczywiście się męczyć i wstawać kolejnego dnia z myślą: "ech, jeszcze tylko te osiem godzin w pracy", albo po prostu złożyć wymówienie i przenieść się w inną (kolejną) część kraju. Albo wrócić...albo wyjechać...czas pokaże. Strasznie zmienił mnie ostatni weekend, nie wiem co w nim było tak poruszającego, ale coś było. Musze tylko dociec co...Może to zaufanie i wiara, może te wciąż nieprzerwane przeczucie, że nadal jestem taki sam jak kiedyś. Czuję się jakbym wyrzucił z siebie wszystko co mi zalegało na duszy, a to było tylko 48 godzin....co dowodzi, że bardzo liczy się odpowiednie towarzystwo, odpowiednie dla duszy. Wiem, że może to jest tylko moje odczucie, ale na razie mi to wystarcza. Najpierw muszę wrócić do świata realnego z tej podróży :) Teraz trzeba po raz kolejny zakręcić globusem i zatrzymując go palcem wylosować kolejną przystań...globusem chaosu...
Kwiecień...wspaniały miesiąc łączący pozostałości smutnej zimy i oznaki nadchodzącej kolorowej i radosnej wiosny. W tym miesiącu zawsze działo się dużo w moim zyciu. I jak sie okazuje 9 lat nie robi różnicy. W tym roku znowu dnia 11 kwietnia stanie się kolejny cud, cud narodzin, jak się można domyślać oczywiście bez mojego udziału ;p ale data wyśmienita, przynajmniej dla nas...przepraszam, dla mnie. Bo przeszłość to tylko radość z niesamowitych wspomnień i ból źle podjętych decyzji, albo jak w moim przypadku braku niektórych decyzji. Niestety tak już mam, najprostsze pytania są dla mnie nie do zrozumienia, a nad tymi trudnymi nigdy się nie zastanawiam.
Jakby ktoś mnie zapytał, co bym zmienił jakbym mial możlliwość cofnięcia się w czasie i naprawienia swoich błędów, odpowiedziałbym, że z tym doświadczeniem które mam pohamowałbym swoją zazdrość, nawet jeśli po latach okazuje się słuszna, a także wykręciłbym się od jednego weekendu nad jeziorem. który zmienił moje kolejne pół roku życia w koszmar.
Dziś mija juz 9 lat od pierwszych wspólnych dni i nocy, 4 lata od tych ostatnich. I z każdym miesiącem wspominam jedynie pozywtywne aspekty tego okresu. Przyzwyczaiłem się do kochania osoby, której nigdy już nie przytulę i wątpie bym kiedyś zobaczył. Bo uczucie nie gaśnie, tylko my je gasimy, w duszy, by było nam lżej żyć, czasem zapominamy, czasem wmawiamy sobie, że to była ta pierwsza, a ponoć zawsze musi byś następna.
Nie żałuję żadnej decyzji podjętej po tamtych wydarzeniach, nie chcę niczego zmieniać w swoim życiu, jestem jaki jestem i niestety niektórzy z Was muszą się z tym pogodzić, bo na zmiany za późno. Tak mnie wychowano...tak mnie wychowaliście...
"Dnia 21.07.2005r. odbędą się konsultacje eksperckie z zakresu rozwoju i tworzenia produktu turystycznego..." I w takim szajsie kiedyś pracowałem na 5/8 etatu :D Turystyka leży na łopatkach, przynajmniej promowana w sferze budżetówki, bo prywatna to ma się całkiem dobrze...Ale miało byc o czym innym...
W tle >>Capella - U got 2 know<<
I słuchając poszedłem spać...Hihi żartuję, ale wpisu koniec
Najgorszy dzień tego roku...jak na razie, możliwe że będzie jeszcze gorzej..Ale na razie oczym innym. Segregując pocztę znalazłem dwa zapomniane dokumenty. Pierwszy z nich to wspomnienie mojego najszczęśliwszego okresu życia, drugi to jakieś wypociny po całonocnych wojażach służbowym autkiem firmowym Fujitsu-Siemens. Oto list oddający moją przeszłość...Nikt nie powie że nie było szczęśliwie...
KOCHANIE!
Wstaję rano i pośpiesznie szukam wzrokiem Twego uśmiechu...Nasłuchuje z uwagą Twego lekko schrypniętego, a jednak tak namiętnego głosu...Niestety tylko szukam. Stawiam miliony kroków i łapię nasze wspólne wspomnienia...Niestety to są tylko wspomnienia. I tak chwytam ciemną noc, znów plącząc się bez sensu w marzeniach. A może jednak jest sens zasynać wciąż myśląc o kimś, kogo obok mnienie ma?
Nie potrafię zrozumieć dlaczego los trzyma nas w takim napięciu? Dlaczego dane jest nam cieszyć się sobą tak niewiele? Czy czuć Twoją bliskość codziennie to aż takie wielkie marzenie nie do spełnienia?
Czuję, że przyjdzie wreszcie czas, kiedy wśród mijających szarych dni zobaczę Twą postać. Tak, to już nie będą szare dni. Nasze wspólne życie stanie się jasne i piękne. O każdej wymarzonej dla nas porze poczujemy dotyk swych warg, wtulimy się w siebie i odlecimy w "wielki świat".
Tak bardzo przecież potrzebuję tego ciepła, tych czułych słów...Chciałabym patrzeć Ci głęboko w oczy każdego dnia i mówić jak wiele dla mnie znaczysz i jak mocno Ciebie kocham.
Twoja na zawsze
***nka
No i kto by pomyślał że moja mała potrafiła pisać takie słodkie słówka. A jednak...
Dziś zostałem osądzony po raz kolejny, za moje ponoć niegodne i niewdzięczne postępowanie. Moja wina...Z reguły im mniej wiesz tym dłużej żyjesz, ale w tym przypadku więcej się przypieprzasz, bo nie wiesz jak jest faktycznie...Nie pytasz nie wiesz...zresztą i tak bym pewnie nie powiedział, chociaż zaczynałem coś tam mówić, ale zawsze mi przerywano swoimi zajebistymi relacjami z życia emeryta. FUCK!
Bilans na dzień dzisiejszy to kilka nieprzychylnie nastawionych do mnie osób jedynie przez kontrowersyjne decyzje podejmowane pod wpływem chwili...jak zawsze, tyle że teraz wszystko jest inne.
I decyzje są pewnie błędne...chociaż przynajmniej nie odczuję dzięki nim: zażenowania, bezradności, poczucia winy...Auuu, właśnie mi fotel przygniótł palca u lewej nogi...i się rozproszyły moje myśli.
A "dlaczemu" jestem ostatnio taki spięty? Przynajmniej problemy z pytaniami słabną! Poza tym chyba pora na urlop wśród bezkresnych lasów Puszczy Białowieskiej, może trafi się pogoda na mały rajd rowerowy po Czarnym Szlaku :) drugi raz nocą tam nie pojadę :D
...balkon...
"Nie chcę więcej, Twoje serce do życia wystarczy
Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
które bije coraz prędzej, goręcej (...)"
Tak Michał Bajor śpiewał kiedyś w czasach mojej młodości, gdy idolem młodzieży był Kurt Cobain a Bajora nie znał raczej nikt z moich znajomych. Z osób śpiewających "dziwne piosenki" utkwił mi jedynie z tamtych czasów Jan Kondrak, który "błogo sławił dzień u Potęgowej" śpiewając "życia pieśń" ;p to było dla wtajemniczonych w strzępki poezji Edwarda Stachury...Tak, dzisiaj jest całkiem inny temat: muzyka. A dlaczego? Bo od miesięcy paru prześladują mnie piosenki z lat 1978-1988...i na dodatek tylko polskie :) Ach jak czasem można się zatracić w myślach o przeszłości oglądając przy tym zdjęcia: swojej niedoszłej żony w sukni ślubnej sprzed 5 miesięcy, znajomych z uczelni, współtowarzyszy z poligonu w Bemowie Piskim, fotografie synów i córek moich kompanów doli i niedoli z przeróżnego okresu XX-wieku. Jednym słowem wspomnienia. A co do muzyki...pasowałby do tego tekstu podkład z piosenki Beaty Bartelik "Sen na pogodne dni"...
Więc posłuchajmy...
Hmm....Chociaż i tak najbardziej mnie rozkłada "Uciekaj moje serce"...Fuck!!!
"Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach..." a dziś mamy wtorek, pada, jest mglisto, ponuro, pochmurnie, beznadziejnie, sennie, melancholijnie, samotnie, za trzeźwo, samotnie, chłodno...
Kolejna piosenka..."Psalm stojących w kolejce"
Diametralna zmiana klimatu "bądź jak kamień"...bo Krysia Prońko daje nam później rady jak żyć: Stój...Wytrzymaj...Za czym kolejak ta stoi? po szarość! na co w kolejce tej czekasz? na starość! co kupisz gdy dojdziesz? zmęczenie! co przyniesiesz do domu? zwątpienie! I tyle przemyśleń...
To pójdę za radą naszego pierwszego wykonawcy i ... "z tęsknoty, otuchy, nadzieji ułożę swój świat i zagram z czartem o niebo w tym piekle"
Wreszcie mam chwilową pustkę w głowie, mogę odpocząć od conocnych niedających spać przemyśleń...Przemyśleń zadających tylko ból i odczucie tak wielu popełnionych błędów młodości, które wpłynęły na mój aktualny stan fizyczny i psychiczny. Chociaż dzisiaj mam taką małą nutkę nadzieji, że nie wszystko jest jeszcze dla mnie stracone.
Pewnej kolejnej bezsennej nocy zacząłem się zastanawiać nad moim kolejnym wpisem...Zajęło mi to 4 godziny, leżałem w łóżku i tak się zmęczyłem wspomnieniami, które mnie wtedy nawiedziły, że prawdopodobnie zasnąłem. Nie wstałem rano do pracy, na szczęście mam taki przywilej...Chociaż podobno niedługo ma się to zmienić...Zobaczymy.
Następnej nocy z zamiarem wyrzucenia z siebie moich problemów zalogowałem się do sieci i prawie mi się udało stworzyć kolejną notatkę z mojej pokręconej wspomnieniami nocy...prawie, bo odezwała się do mnie pewna osoba, którą tej nocy poznałem bardziej niż przez ostatnie dwa lata...Rozmawialiśmy jakieś półtorej godziny, po czym zmęczony ale odprężony położyłem się na 80 minut, by wyspać się chociaż troszkę przed kolejnym dniem w pracy.
Nareszcie przyszedł weekend, który niestety skończy się za niecałe 19 godzin, gdy będę jechał do pracy...znowu :)
W sumie mogłem kiedyś wybrać lepszą posadkę dla siebie...Decyzję jednak oparłem na uczuciach bliskiej mi wtedy osoby i będę żałował tego dość długo, bo ani na jedno ani drugie nie mam już szans.
Na razie więc na swój sposób cieszę się tym co mam i oddalony o setki kilometrów od starych problemów i przyjaciół popadam w rutynę zabijającą czas pędzący nieubłaganie ku końcowi. Ciekawe ile czasu minie zanim mój aktualny spokój zostanie ponownie zakłocony przez "duchy przeszłości"...Dobranoc :)
No i minął miesiąc, wypełniony w większości rozterkami i próbami naprawienia mego własnego malutkiego światka. Wciąż mam nadzieję, że słowa "Rozpoczniemy od początku nasz kurs, przekonamy się czy twardy ten mur, odmierzymy ile siły jest w nas, wyznaczymy sobie miejsce i czas" wreszcie zrozumiem na tyle by dać się ponieść przeznaczeniu. Mimo każdej podjętej decyzji od 13.01.01r. do dnia dzisiejszego znów raczej stoję w miejscu. W nowym miejscu, w innym czasie, ale się zatrzymałem...Niestety. Może to ciągle w moim malutkim umyśle jest tak jak kiedyś z pochodem pierwszomajowym w Warszawie: Ochota już przyszła, a Woli nadal brak :) ironiczny uśmiech? jak go pokazać za pomącą emot'ów? zresztą nieważne (...)
Tylko to moje paskudne przeczucie ciągle przeszkadza. A może to strach przed porażką nie pozwala mi kontynuować niektórych spraw? Jak to napisała kiedyś Angelika: "Tylko strach przed porażką potrafi unicestwić marzenia". A dzisiaj Iwonka wysłała mi zaproszenie w jednym z ostatnich najgłośniejszych portali www. Oczywiście dopiero po tym jak dodała swoje zdjęcia ślubne, dwa...Sukienka? Hmm. Osobiście bym Jej wybrał coś bardziej pasującego, ale czy ja się na tym znam? Śniła mi się raz Jej sukienka...dwa dni później dowiedziałem się kiedy odbędzie się ślub...Czy ja naprawdę wciąż żyję przeszłością? Nieee...po prostu nie wyrzucam wspaniałych wspomnień i żyję nimi. A powinienem żyć dniem jutrzejszym wg ogółu...Chyba...O! Czas zaczął troszkę wolniej płynąć, czy to dobrze? Nie wiem. Więcej chwil do przemyśleń, mniej na odżywianie się - podobno to bardzo istotny element naszego życia, na sen - tyle samo godzinek - od 0 do 14, zależy jak i kiedy, ale napewno sam. A zdrówko? Dziękuję, jak zawsze, do lekarzy nie chodzę, w szpitalu leżałem 3 razy: 2 przez głupotę, czyli nic groźnego, a raz - a to przez to odżywianie - tez głupie. Gastroskopia i na poligon ;p Opadły troszeczkę moje ambicje, z każdym rokiem coraz mniej mi do szczęścia potrzeba...hmm, jakiego szczęścia? :D Radością jest samo nasze życie, a reszta...jest milczeniem :) więc posłuchajmy razem najlepszego utworu wszechczasów:
Turbo - Dorosłe Dzieci (ale bez refrenu, bo on psuje efekt ;p)
Nauczyli nas regułek i dat,
Nawbijali nam mądrości do łba,
Powtarzali, co nam wolno, co nie,
Przekonali, co jest dobre, co złe.
Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
Wyznaczyli czas na pracę i sen.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz,
Okłamali, że na wszystko jest czas.
Powtarzali, że nie wierzyć to błąd,
Przekonali, że spokojny jest dom.
Odmierzyli każdy uśmiech i grosz.
Wyznaczyli niepozorny nasz los.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
Nauczymy się więc sami na złość,
Spróbujemy może uda się to.
Rozpoczniemy od początku nasz kurs,
Przekonamy się czy twardy ten mur.
Odmierzymy ile siły jest w nas,
Wyznaczymy sobie miejsce i czas,
A gdy zmienią się reguły tej gry,
Może w końcu odkryjemy jak żyć.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 2 418 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: